Praktyka jogi ze szczeniakami to uroczy trend, który łączy łagodne asany z… niekontrolowaną dawką słodyczy. To forma rekreacji, gdzie celem jest bardziej relaks i wyrzut endorfin niż precyzyjne wykonanie pozycji. Odkryj, na czym polega fenomen jogi z pieskami i innych nietypowych połączeń!
- Joga ze szczeniakami to sesja jogi, podczas której szczeniaki biegają wolno po sali
- Głównym celem jest terapia śmiechem i redukcja stresu przez kontakt ze zwierzętami
- Joga z kozami (Goat Yoga) to podobny trend, gdzie kozy wchodzą na plecy ćwiczących
- Pojawiają się też trendy jak Beer Yoga, łączące picie alkoholu z prostymi asanami
- Trend ten budzi pytania o dobrostan zwierząt i cele samej praktyki
Spis Treści
Na czym polega fenomen jogi ze szczeniakami i jogą z pieskami?
Muszę przyznać, że gdy pierwszy raz o tym usłyszałam, byłam zaintrygowana! Joga ze szczeniakami (lub ogólnie joga z psami) to zazwyczaj łagodna sesja (np. Hatha lub Yin), podczas której po sali swobodnie biegają… szczeniaki. (Wyobrażacie to sobie? Chaos i słodycz w jednym!). Nie da się tu skupić na idealnej precyzji, jak w mojej ulubionej japońskiej ceremonii. Celem nie jest idealna asana, ale interakcja. Szczeniaki podgryzają maty, liżą po twarzy w Psie z głową w dół i zasypiają na Twoim brzuchu podczas Savasany. To po prostu czysta terapia radością, obniżająca poziom stresu.
A co z jogą z kozami i kocią jogą?
Okazuje się, że joga z pieskami to nie wszystko. Trend poszedł dalej!
- Joga z kozami (Kozia Joga): To chyba najbardziej znana odmiana, która przyszła z USA. Praktyka odbywa się na farmie lub w zagrodzie, a małe kózki… skaczą Ci po plecach, kiedy jesteś w pozycji Stołu lub Krowy. (Podobno ich kopytka działają jak akupresura, ale dla mnie to przede wszystkim test na utrzymanie powagi!).
- Kocia joga: To spokojniejsza wersja. Zajęcia odbywają się często we współpracy z fundacjami lub kocimi kawiarniami. Koty przechadzają się między matami, ocierają o nogi i wybierają sobie uczestników do drzemki. To idealne dla osób, które wolą spokój i mruczenie.
Czym jest Alko Joga, czyli kontrowersyjna Beer Yoga?
To już zupełnie inna kategoria trendu, która budzi we mnie… mieszane uczucia. Beer Yoga (lub Alko Joga / Wine Yoga) to zajęcia, podczas których uczestnicy popijają piwo lub wino w trakcie praktyki. (Tak, butelka staje się rekwizytem, np. do balansowania na głowie). Muszę przyznać, że to dalece odbiega od filozofii jogi, która uczy czystości umysłu. Traktowałabym to raczej jako formę spotkania towarzyskiego i zabawy, a nie świadomą praktykę jogi. Precyzja i uważność, które tak cenię, schodzą tu na dalszy plan.
Dlaczego te nietypowe formy jogi stały się tak popularne?
Żyjemy w świecie pełnym stresu. Po ciężkim tygodniu w pracy, pełnym deadlinów, szukamy szybkich i skutecznych sposobów na „zresetowanie” głowy. Te trendy odpowiadają na dwie potrzeby:
- Potrzebę radości i zabawy: Porzucamy presję bycia idealnym. (Trudno o precyzję, gdy szczeniak gryzie Cię w skarpetkę!).
- Potrzebę kontaktu: Joga ze zwierzętami to forma animaloterapii. Kontakt z puszystym, niewinnym stworzeniem natychmiast obniża ciśnienie krwi i wyzwala oksytocynę (hormon więzi).
Czy joga ze zwierzętami to zawsze dobry pomysł?
To ważna kwestia. O ile kocia joga w schronisku może pomagać w adopcjach, o tyle joga ze szczeniakami czy kozami budzi wątpliwości etyczne. Musimy zadać sobie pytania:
- Czy zwierzęta nie są przemęczone? (Szczeniaki potrzebują bardzo dużo snu).
- Czy hałas i tłum obcych ludzi nie są dla nich stresujące?
- Czy to tylko „wypożyczanie” żywych rekwizytów dla naszej rozrywki?
Zanim wybierzesz się na takie zajęcia, sprawdź opinie i upewnij się, że organizator dba przede wszystkim o dobrostan i potrzeby zwierząt.
Podsumowanie: Zabawa czy praktyka?
Joga ze zwierzętami czy Beer Yoga to fascynujący znak naszych czasów. To dowód na to, że szukamy w jodze nie tylko duchowości, ale też prostej, ludzkiej radości i sposobu na stres. Dla mnie, osoby zakochanej w tradycji i precyzji, to bardziej ciekawostka niż regularna ścieżka. Ale jeśli sesja z pieskami ma sprawić, że Twój tydzień będzie lepszy, a stres zniknie – czemu nie? Pamiętajmy tylko, by w tym wszystkim zachować szacunek – zarówno do filozofii jogi, jak i (przede wszystkim) do zwierząt.





